10 grudnia 2018

Grudzień 2018

Z WIZYTĄ W PRACOWNI WITZY
Mirosława Skoczeń

Najstarsze znane witraże służyły nauczaniu biblijnych treści ludzi niepotrafiących czytać w XI-wiecznej Francji. W XIX wieku dynamicznie rozwinęło się witrażownictwo świeckie — w budynkach publicznych i prywatnych rezydencjach. Witraż jest formą sztuki, jak malarstwo czy rzeźba, ale także narzędziem do komunikowania się. Dla wielu osób witraże to tylko ozdoba znajdująca się w oknie kościoła, jednak ich znaczenie w kościele jest znacznie większe. Przedstawiają zwykle świętych i historie biblijne, połączone z dziejami kościoła, w którym są zainstalowane. Witraże średniowieczne były szczytem osiągnięć w tej dziedzinie sztuki, właściwie po dziś dzień nieosiągalnym. Przedstawiały sceny biblijne, ale tak naprawdę chodziło o stworzenie w świątyni "nieziemskiej atmosfery" poprzez działanie światła przepuszczonego przez filtr kolorowego szkła. Witraż to sztuka wyboru: linii, barwy, rodzaju szkła, jego przezroczystości. Najpierw powstaje karton, czyli projekt w skali 1:1, kontury przerysowuje się na brystol, z niego wycina się szablony, a według nich kawałki szkła, które połączone ołowianymi listewkami tworzą witraż. Kawałki szkła mogą być dodatkowo malowane ciemnym pigmentem wypalonym w wysokiej temperaturze Najsłynniejszą i najstarszą działającą w Polsce pracownią witraży jest założony w 1902 r. w Krakowie warsztat Żeleńskiego współpracującego z takimi artystami jak Stanisław Wyspiański czy Józef Mehoffer. Od 2004 roku Krakowski Zakład Witrażów S.G. Żeleński udostępnia swoje przestrzenie zwiedzającym w ramach żywego muzeum jako Pracownia i Muzeum Witrażu. Zakład wciąż wytwarza witraże oraz stawia sobie za zadanie ochronę i propagowanie polskiego dziedzictwa witrażowego. Witraże tworzą artyści, a rzemieślnicy, którzy często też są artystami, nadają projektom rzeczywistą formę.
Inną zasadę wprowadziła w swojej pracowni Teresa Reklewska. Jako pierwsza i jedyna wtedy działała na zasadach ścisłego współuczestnictwa artysty w tworzeniu dzieła na każdym etapie jego powstawania. Absolwentka Warszawskiej ASP (1956) na Wydziale Tkaniny otrzymała dyplom z gobelinu i tkaniny, następnie studiowała na Akademii Paryskiej, dodatkowo ukończyła pracownię sztuki sakralnej. Zachwycona bogactwem witraży we francuskich katedrach, postanowiła podobne realizować w Polsce. Po powrocie do kraju przez kilka lat próbowała utworzyć własną pracownię. Udało się to w 1975 roku, w naszej dzielnicy. Początkowo Pracownia mieściła się przy ul. Kąkolowej, a obecnie w przepięknym budynku przy ul. Dzięcioła. Pod jej kierunkiem wykształciło się wielu bardzo zdolnych uczniów, którym pani Teresa przekazała tajniki rysunku, malarstwa i kompozycji w zakresie technik witrażowych. W jednym z wywiadów wymienia najbardziej utalentowanych wśród których znaleźli się: Paweł Przyrowski, Tomasz Tuszko, Jerzy Owsiak, Tomasz i Małgorzata Łączyńscy.
Dziś rozmawiam z Pawłem Przyrowskim, którego krótką sylwetkę przedstawiliśmy w MNA (nr 5/107). 
Paweł Przyrowski opowiada o początkach pracowni Czy pamięta pan, co na początku pańskiej twórczości było największym wyzwaniem? Okna witrażowe wg. projektu Teresy Reklewskiej wykonane dla kościoła św. Andrzeja Boboli w Warszawie, których łączna powierzchnia wynosi 370 m2. Jedno okno, to około 80 m2. Całą warstwę malarską wykonywałem osobiście w małej pracowni przy ul. Kąkolowej, a żeby obejrzeć je w całości, skorzystaliśmy z gościnności ś.p. ks. Kalisiaka. Efekty żmudnej pracy po raz pierwszy zobaczyliśmy na posadzce anińskiego kościoła. Do dziś trudno mi uwierzyć, jak mogliśmy w tak małej pracowni tworzyć tak duże witraże. Należy wyjaśnić, że witraże to nie tylko mozaika kolorowych, spojonych ołowiem szybek, lecz często malarstwo monumentalne, gdzie tłem do obrazów nie jest ściana jak w tradycyjnym malarstwie, lecz światło przenikające za każdym razem inaczej, rozwibrowane barwami zawartymi w szkle. Drugim dużym dla mnie wyzwaniem było wykonanie witraży do najstarszego kościoła katolickiego pod wezwaniem Świętego Franciszka w Tokio według projektu Teresy Reklewskiej, a warstwa malarska jest moim dziełem. Witraże w nawach bocznych kościoła są alegorycznymi malarskimi interpretacjami treści chrześcijańskiego wyznania wiary. Trzy okna nad chórem mają charakter odmienny od pozostałych. Odmienność ta po-dyktowana jest tematyką poświęconą historii japońskich męczenników, ich prześladowań trwających około 300 lat, które były niebywale krwawe i okrutne.
Z państwa pracowni pochodzą witraże w anińskim kościele. Pierwszy powstał w 1983 roku według projektu Teresy Reklewskiej, witraż Krzew Gorejący został umieszczony w prezbiterium. Było to duże zamówienie, nad którym pracowaliśmy do 1992 roku. W poprzednim numerze MNA była o tym mowa i każdy może przeczytać piękny opis autorstwa Hanny Benesz na stronie internetowej parafii.
DALSZY CIĄG : https://tiny.pl/th6sn
__________________