27 marca 2013

JOANNA WĄSIK - Rozważania na temat późnej dorosłości



________________________________


TEMAT: POROZMAWIAJMY - dyskusja zapoczątkowana przez Barbarę Wizimirską

Barbara Wizimirska
W OBRONIE KAPELUSZA
Po lekturze MNA

Czy kapelusz jest odpowiedzialny za myśli, jakie dręczą biedną głowę schowaną w jego cieniu? Czy to on wyznacza jakość myślenia, głębię pesymizmu, natężenie bólu istnienia? Po trzykroć nie. Kapelusz jest niewinny, on przecież najwyżej ozdabia, chroni przed słońcem, czy zimnem, wskazuje (czasami) na ekscentryczność właścicielki(a). Bywa, że na stare lata maskuje ubóstwo włosów. Już nie jest wyznacznikiem statusu społecznego, jak przed wojną. Kapelusz się wyemancypował. Z chustką jest trochę inaczej, chustka na wsi trzyma się mocno, bo jest praktyczna i tania.

Moja prababcia Antonina, chłopka - jeszcze pańszczyźniana - chustkę w lecie, chustę w zimie nosiła jako symbol swego statusu, element stroju absolutnie niezbędny w pracy, kościele i dla skromności. Ale już babcia Marianna, która w pobliskim mieście zyskała pozycję żony właściciela sklepu, chustkę zdradzała. W latach 20. i 30. XX w. miała kilka pięknych kapeluszy nostalgicznie wspominanych przez moją mamę (przepadły). Na stare lata babcia do chustki wróciła. Z kolei mama, księgowa, nosiła przed wojną bardzo nietwarzowy, choć modny kapelusz-kubełek, a po wojnie jeszcze przez wiele lat zakładała kapelusz wychodząc do kościoła. I rękawiczki. Niedzielne wyjście na mszę bez kapelusza i rękawiczek było dla miejskich pań po prostu niewyobrażalne.

Moda kapeluszowa dopadła następne pokolenie na krótko w latach 70. a po tym znów wróciła w wersji letniej. Dziś w kapeluszu wygląda się staroświecko, ekscentrycznie, supermodnie, atrakcyjnie lub brzydko.
Nadeszła błogosławiona dowolność w wyborze nakryć głowy. Teoretycznie wolność mamy także w sferze myśli. Obowiązkowy optymizm, co do obecnej kondycji człowieka i świetlanej jego przyszłości w komunizmie, przestał obowiązywać. Dzisiaj optymista nie musi być motywowany ideologicznie. Jest racjonalny. Wie i potrafi dowieść, że optymizm jest konieczny dla zdrowia psychicznego. I propaguje takie nastawienie sięgając po dowody w postaci przysłowiowych cudnych kwiatków, ptaszków, piękności natury, dzieł człowieka, i obiecanego Raju. Oj nie brakuje powodów do optymizmu, nie brakuje. Wszystkim radziłabym się tego trzymać. W kapeluszu czy z gołą głową, nie dopuszczać do siebie myśli o swoich ograniczeniach i porażkach, o przewrotności natury, załamaniach wiary. Biegać, ćwiczyć, malować, pisać wiersze i wspomnienia, od czasu do czasu wyprawiać się w kosmos.

Pewien znany Francuz przyjął za pewnik łacińskie przysłowie cogito ero sum. Nie miał chyba na uwadze myślenia o tym, jak rozkosznie spędzać czas na emeryturze. Sądzę, że kartezjańskie twierdzenie może wesprzeć tych, którzy podejmując trud myślenia dochodzą do bolesnych konkluzji, zmagają się z wiedzą o sobie i o bliźnich. Zaiste myślenie przeszkadza niekiedy w cieszeniu się życiem, dlatego ci, co się na to nie porywają mają się lepiej.

W polemicznym szale przywołam jeszcze wyznanie Pascala (w Prowincjałkach), ostatni to już będzie cytat spod niewinnego przecież kapelusza:

"Rozumiałem, iż może być ktoś potępiony za to, iż nie ma dobrych myśli; ale aby miał być potępiony za to, iż nie wierzy, że wszyscy je mają, tego, doprawdy, nie myślałem".








Joanna Wąsik
ROZWAŻANIA NA TEMAT PÓŹNEJ DOROSŁOŚCI.

Kiedyś o takich jak ja mówiło się, że są w dojrzałym wieku. Jeszcze dawniej, że są już stare. Dziś o takich jak ja mówi się, że są jeszcze młode... Że jeszcze wszystko przed nimi. Całe życie i cały świat. Starość bywa więc pojęciem względnym. Spojrzenie na nią zależy od epoki, w jakiej żyjemy, od sposobu patrzenia na upływający czas, na nasze przemijanie. 
Pozwolę sobie zatem skorzystać z przywileju osoby żyjącej na początku XXI w., gdy wciąż jeszcze jestem postrzegana jako osoba młoda i z tej perspektywy snuć myśli na temat późnej dorosłości.
Skąd określenie "późna dorosłość"? Z pedagogiki. Pamiętam, gdy w czasie studiów na UW miałam zajęcia z panią doktor Piotrowską, która wykładała psychologię rozwojową. 
Niezapomniane chwile, gdy wprowadzała nas w tajniki tej nauki  - z humorem, swadą i rzetelnością.
Oczywiście, jednym z tematów były stadia rozwoju człowieka. I tu różni autorzy stosowali odmienną terminologię. Wszyscy byli zgodni co do tego, że najpierw jesteśmy noworodkiem, następnie stajemy się niemowlęciem, aby potem przeobrazić się w przedszkolaka, itd. Jak się okazało, różnice zaczynały się, gdy dochodziliśmy do człowieka dorosłego. Bowiem można komuś w jesieni życia powiedzieć o tym, że wszedł w ten etap swojego istnienia z całą otwartością, nie bacząc na jego złudzenia i wyobrażenia, a można też ująć to nieco bardziej eufemistycznie. To znaczy określenia typu: młodość, dojrzałość, starość, zastąpić takimi: wczesna dorosłość, dojrzała dorosłość, późna dorosłość.
 (W miarę upływu lat ten drugi podział coraz bardziej nam się podoba ;)

Dziś człowiek bardzo nie lubi starości. Ten stan, dawniej cieszący się estymą, obecnie jest wielce niepożądany. Większość ludzi stara się uciec od tego, co nieuniknione, oszukać czas, naturę, biologię. Pamiętam ciekawą odpowiedź Katharine Hepburn na pytanie, czemu nigdy nie zdecydowała się na żadną operację odmładzającą, na pozbycie się zmarszczek. Odrzekła na to, że nie może tego zrobić, bo przecież całe życie na nie pracowała... I do końca lubiła siebie taką, jaka była, pogodzona z przemijaniem i zmianami, które musiały nastąpić.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że kiedyś będziemy starzy, ale w to nie wierzymy. Podobnie jak wiemy doskonale o tym, że kiedyś umrzemy, ale również w to nie wierzymy. To przydarza się innym, ale przecież nie nam. 

Tymczasem pewnego dnia staję przed lustrem i widzę na swojej głowie pierwszy siwy włos. Potem zauważam, że zmarszczki mimiczne, które pojawiają się wokół ust i oczu tylko wtedy, gdy się uśmiecham, pozostają tam nadal, pomimo tego, że ja już od kilku chwil mam poważną minę. Zniknął uśmiech, ale kurze łapki pozostały….

A w głowie wielki znak zapytania i rozszerzone ze zdziwienia oczy: ale jak to? To już? Tak wcześnie? Tak szybko ?? Kiedy to minęło??? Jeszcze wczoraj bawiłam się w piaskownicy i walczyłam o najlepsze foremki do babek...

Krąży znane powiedzenie, że starość się Panu Bogu nie udała.
Jednak ktoś kiedyś powiedział, że to nieprawda. Starość bardzo się Mu udała, ponieważ gdyby jej nie wymyślił, nikt nie chciałby umierać... 

Problem w tym, że małemu dziecku czas płynie zupełnie inaczej, niż dorosłemu. A im bardziej dorośli jesteśmy, tym szybciej mija dzień, tydzień, rok. Może kłopot ze starością, z niegodzeniem się z nią polega na tym, że w przeciwieństwie do dziecka, mamy świadomość umykającej chwili i czujemy wciąż niedosyt życia, działania, młodości... A może najtrudniejszym etapem życia jest ten przejściowy, gdy przestajemy być już młodzi, jeszcze nie jesteśmy starzy, a powoli zaczynamy wkraczać w nową rzeczywistość i dopiero się z nią oswajamy, pracujemy nad zaakceptowaniem ograniczeń, trudności, których właścicielami się nagle staliśmy.
Zaczynamy zauważać zmiany w wyglądzie, w funkcjonowaniu organizmu. Przyzwyczajenie się do tego wymaga trochę czasu. Myślę, że pewnym ułatwieniem jest to, jeśli człowiek patrząc wstecz widzi więcej takich własnych dokonań, z których może być zadowolony, których wspomnienie budzi uśmiech i ciepło w okolicach serca, a mniej takich, które chciałby wymazać ze swojej biografii. Myślę, że poczucie spełnienia, dobrze wykorzystanego czasu pomoże w pogodzeniu się z nową rzeczywistością swojego bytu. 

24 marca 2013

MARIA EWA CHODOREK - HONOS HABET ONUS


Maria Ewa Chodorek
HONOS HABET ONUS
Zaszczyt pociąga za sobą obowiązki.


W grudniu 2013 r. upływa 60 lat od śmierci dwóch poetów często wspominanych w Aninie. Bowiem 6 grudnia 1953 r. odszedł w zaświaty Konstanty Ildefons Gałczyński, a o  jego wizycie dwa dni wcześniej u Jerzego Zaruby pisze barwnie ten ostatni w swej książce (str.120) p.t. Z pamiętników bywalca.
27 grudnia 1953 r. zmarł w Zakopanem Julian Tuwim. Okoliczności tego wyjazdu nie są komentowane przez Zarubę, lecz niechęć do podróżowania poety – tak. W „Pamiętniku bywalca” na str. 159 pan Jerzy pisze: „ Kiedy mu powiedziałem kiedyś, że jadę na jeziora mazurskie, objechał mnie. – Ty stary wariacie, gdzie będziesz miał lepiej niż tu. Wszelkie wyjazdy tylko męczą, to koszmarny nonsens! –Trochę racji w tym może jest…”
Niżej przytoczony jest „Lament aniński” którym Tuwim obdarował Zarubę na jego imieniny 23 kwietnia 1953 r.
Do polnych kamieni, którymi społeczny Komitet, zawiązany 7 czerwca 2003 r. postanowił upamiętnić pobyt w Aninie obu poetów, wszyscy zdążyli się przyzwyczaić. W MNA (nr 76 z 2011 r.) zamieszczony został artykuł ilustrowany zdjęciami wszystkich pięciu Kamieni w Aninie. Autorki: Teresa Szymczak i Ksenia Zimna napisały: …Te „Kamienne ślady pamięci” postawione zostały dzięki zaangażowaniu i konsekwencji mieszkańców nie tylko Anina. Gromadzą się wokół nich ludzie, czasem w specjalne, uroczyste dni. Często odwiedzają je wycieczki szkolne, wycieczki warszawskich przewodników, przyprowadzają do nich swych gości mieszkańcy, gdy chcą coś ciekawego pokazać w Aninie….
Ale -  Honos habet onus.
Pierwszy nasz kamień, dedykowany autorowi „anińskich nocy” został przyjęty przez Bibliotekę przy ul. Trawiastej posiadającą Wypożyczalnię książek dla dorosłych im. K.I.Gałczyńskiego. Kamień przeniesiony z miejsca, gdzie stał pierwotnie – z powodu budowy wewnętrznego parkingu i nowego budynku samej biblioteki – pozbawiony postumentu, zapadł się jakby i wygląda teraz niepozornie i melancholijnie. Corocznie obchodzony w Bibliotece dzień Zielonego Konstantego bywał również w plenerze – wydaje się, że nie ma przeszkód, by do tego powrócić.
Drugi w kolejności posadowiony w Aninie kamień z tablicą głoszącą, że Julian Tuwim mieszkał „Między Nami Aninianinami” został zaakceptowany również przez placówkę państwową – XXVI L.O. przy ul. Alpejskiej 16. Obecnie jest to Zespół Szkół nr 114. Kamień otoczony zielenią jest mało widoczny od ulicy – przestrzeń dookoła niego często zwana jest skwerkiem Tuwima. Tam zwykle zaczynają się Tuwimiady – imprezy kulturalne, poświęcone wierszom Juliana. Nadanie szkolnej bibliotece imienia Juliana Tuwima w czasie pierwszej Tuwimiady skłania również do pomysłu, by czytelnicy książek biblioteki włączyli się do projektu „Ożywić kamienie”. Ożywić – to znaczy zgromadzić i zainteresować poezją recytowaną, czytaną, lub napisaną na konkurs wcześniej ogłoszony przez ludzi niezależnie od wieku, czy zawodu, przebranych za postacie występujące w wierszach obu poetów, odgrywających sceny w konwencji kabaretowej. To tylko banalne propozycje, z pewnością zainteresowani ożywieniem kamieni będą bardziej twórczo i z wyobraźnią podchodzić do tego tematu.
Jest rok 2013 – 60 rok odejścia obu poetów. Są daty stałe w kulturalnym kalendarzu Anina, w tym pierwsza sobota czerwca od 1996 r. dedykowana Konstantemu.
Mamy nową Radę Osiedla współpracującą ze Stowarzyszeniem „Razem dla Wawra”. Wszyscy nasi radni osiedlowi biegle posługują się Internetem, co bardzo ułatwia komunikację. Na pierwszych spotkaniach zajmowano się głównie sprawą śmieci i porządkiem w Osiedlu. Będą tematy następne – Oddział Anin TPW proponuje razem „Ożywić kamienie”.

_______________________

Barbara Mildner

Finał konkursu „Pamięć i patriotyzm. Polacy na wschodzie”


Dobiegł końca konkurs z zakresu historii dla uczniów szkół wawerskich pod hasłem PAMIĘĆ I PATRIOTYZM. Polacy na wschodzie”. Projekt cieszył się dużym zainteresowaniem zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Nadesłano wiele ciekawych prac, a gala finałowa, która odbyła się 14 marca w Zespole Szkół nr 114 w Warszawie przy ul. Alpejskiej 16 była uhonorowaniem zarówno wysiłku, jak i pomysłowości uczestników zmagań.

Pierwsze miejsce i główną nagrodę w konkursie – wyjazd wraz z nauczycielem do Katania, otrzymali Jan Zygadło i Paweł Łukasik z Zespołu Szkół Nr 116, za stworzenie strony internetowej o Polakach na Wschodzie (www.polacynawschodzie.manifo.pl). Organizatorem wycieczki jest ZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze , a jej fundatorem Urząd Dzielnicy Wawer.

Drugie miejsce (ex aequo) zajęli: Joanna Ryszka i Karolina Górecka z ZS 120, które w swojej prezentacji umieściły wspomnienia z zesłania babci jednej z uczestniczek oraz Mateusz Groborz z ZS 116 za obszerny i ciekawy pokaz multimedialny.

Trzecie miejsce, również ex aequo zajęły Oliwia Żądło i Julia Zaniewska oraz Julia Serwa z  ZS 116.

Wyróżnienia przyznano Klaudii Rokicie z ZS 114 oraz Maciejowi Rostockiemu i Pawłowi Muehsam z ZS 120.

Wszyscy finaliści konkursu, dzięki Pani Danucie Kubackiej z  ZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze oraz dzięki współpracy Pani Magdaleny Frąckiewicz–Wiśnioch  z Instytutem Pamięci Narodowej, otrzymali, oprócz dyplomów, także ciekawe nagrody książkowe. Zmagania uczestników odbywały się w dwóch etapach.

Etap pierwszy – szkolny, w którym mogła brać udział nieograniczona liczba osób, odbywał się na terenach placówek zgłoszonych do konkursu. Zakwalifikowane przez trzyosobową Komisję Szkolną prace, przesłane zostały do dalszej oceny w kolejnym etapie.

Etap drugi – dzielnicowy, przeprowadzony został przez Organizatora, który powołał Komisję Konkursową składającą się z nauczycieli specjalistów: Magdaleny Sitnickiej – Dyrektor ZS nr 114, Magdaleny Frąckiewicz- Wiśnioch – doradcy metodycznego w zakresie historii i WOS, oraz przedstawiciela Urzędu Dzielnicy Wawer m.st.Warszawy- Anny Sobczak i przedstawiciela Fundacji Polonia-Ruthenia – Ewy Rzepkowskiej
Przy ocenie zgłoszonych prac, Komisja Konkursowa brała pod uwagę:
- pomysł (co i kogo należy upamiętnić, w jaki sposób, w jakim celu?)
- realizację (forma pracy, sposób zbierania materiałów i przygotowanie do prezentacji)
- prezentację (forma i oryginalność prezentacji).

Konkurs poświęcony pamięci i patriotyzmowi Polaków na Wschodzie jest szczególnie ważny z uwagi na fakt fałszowania historii męczeństwa naszych rodaków wywiezionych na tereny zwane „nieludzką ziemią”. Został przeprowadzony już po raz ósmy. W latach ubiegłych jego tematyka  dotyczyła jedynie zbrodni katyńskiej („ Katyń. Zbrodnia przeciwko ludzkości”). W tym roku została poszerzona o deportację ludności cywilnej na tak zwany Sybir.

Honorowy patronat nad tegorocznym konkursem objęła Burmistrz Dzielnicy Wawer Jolanta Koczorowska.

Uroczystość wręczenia nagród zaszczycili swoją obecnością  goście:

naczelnik Wydziału Oświaty i Wychowania Urzędu Dzielnicy Wawer – Renata Potrzebowska, inspektor Wydziału Oświaty i Wychowania – Agata Włodarczyk, prezes Fundacji Polonia - Ruthenia,  Ewa -Rzepkowska, proboszcz parafii anińskiej, ks. Marek Doszko, przedstawicielki Związku Zawodowego „Solidarność” Regionu Mazowsze: Danuta Kubacka, Maria Wężyk, Halina Budziejewska oraz  Izabela Seferyńska.

Zarówno organizatorom – dyrektor Magdalenie Sitnickiej oraz nauczycielkom Magdalenie Frąckiewicz-Wiśnioch i Marzenie Kraska  z Zespołu Szkól Nr 114 jak i  uczestnikom projektu należą się gorące podziękowania za zaangażowanie i ogromny wkład pracy w odkłamywanie naszej historii.