2 grudnia 2015


CAŁOŚĆ PISMA - proszę kliknąć w zdjęcie
_______________

MÓJ ANIN



Maria Simon Sieczkowska                                                               
… zawsze będzie mój Anin

Mój Anin - to mój dom, moja rodzina, moje Poprzeczne - ulice I i X; mój Anin, to chrzest i komunia w drewnianym  kościółku, a ślub już w nowo wybudowanym  kościele.
Mój Anin to moje szkoły - u Więcka, na Kajki, na Alpejskiej, to  Instytut Kardiologii budowany w latach czynów społecznych, w których brałam udział. Tam obecnie naprawiano mi moje serce.     
Mój Anin to las - to sosny, dęby, klony, jarzębiny, to ogrodowe bzy i dające zdrowie brzozy.

URODZIŁAM SIĘ  W ANINIE ponad pół wieku temu, jestem więc rodowitą aninianką i chyba tylko dlatego pisząc o sobie, jednocześnie piszę o Aninie. Wszystko, co zdarzyło się ważnego w  moim życiu, wiąże  się z Aninem. Pierwsze spacery po niezabudowanym naszym, sosnowym terenie, piesze, długie wycieczki z rodzicami i siostrą Kasią nad Wisłę – dziś przemierzam tę trasę rowerem i podziwiam rodziców, jak kiedyś dawali  radę: pies, który zawsze nam towarzyszył, dwie córki, torba ze smakołykami, koc i - zawsze dobry nastrój. Tak mijała niedziela nad WISŁĄ. Moi rodzice i dziadkowie pokazali mi, że dom i rodzina, to ważne w życiu wartości.
DOM  przy ul I Poprzecznej był zawsze gościnny, otwarty dla  innych. Nauczyłam się wtedy kochać ludzi, nie bać się ich, a również - pomagać w miarę możliwości. Myślę, że zawód, na który się zdecydowałam - praca w szpitalu, wybrany był z potrzeby serca.
W tym samym domu mieszkała znana w Aninie nauczycielka, Henryka Markiewicz (już kiedyś wspominałam na łamach MNA o tym fakcie) - wyjątkowa polonistka. Mój sentyment do pisania zawdzięczam właśnie cioci Heni. Zawsze podziwiałam jej wiedzę, talent i dobroć serca. Drugą osobę o podobnych zaletach spotkałam 15 lat temu w Aninie – redaktor MNA – TERESĘ  SZYMCZAK. Jej wiedza, miłość do książek, do poezji, otwarte serce dla nas, sprawia, że jest dla mnie wzorem.
Szkoda, że wiedzy takich osób nie da się przelać na twarde dyski.

35 lat przepracowałam w szpitalu przy ul. Szaserów i myślę tam doczekać emerytury.
Mój mąż z  X Poprzecznej, to  moja sympatia z 7 klasy. Mamy dwóch synów, z których jestem bardzo dumna. Oni też ukończyli anińskie szkoły. Dziś Maciej uczy w anińskim liceum, a na basenie przy ul. V Poprzecznej prowadzi szkołę pływania. Wojtek i synowa Kasia w AKADEMII SPORTOWEJ PRZYGODY zajmują się dziećmi w wieku 7-15 lat. Cała rodzina Sieczkowskich wierzy, że ruch, sport to zdrowie i dobry relaks dla wszystkich, szczególnie dla naszych milusińskich .
Mam ukochanego wnuka - czterolatka. Spacerując z nim, nie mogę uwierzyć jak szybko mija czas i jak bardzo zmienił się mój Anin przez 50 lat. Nie ma już starych, drewnianych domków tylko piękne nowe wille. Nie ma już górki Delmaka, gdzie biegaliśmy i zjeżdżaliśmy na sankach. Nie ma pasmanterii przy V Poprzecznej, tylko sklep z winem, ani apteki przy II Poprzecznej, gdzie później kręcono serial KLAN.
Anin – to też koledzy, przyjaciele, sąsiedzi, pierwsze sympatie i uczucia. W życiu, w moim też, bywa różnie, ale zawsze trzeba mieć nadzieję, patrzeć w dobrą stronę i cieszyć się wspomnieniami, których nikt nigdy nie zabierze ……
I tu refleksja: kiedy brnę po kałużach do domu, lub muszę zamykać okna, gdy unoszą się tumany kurzu, pytam -  czemu moje I i X Poprzeczna wyglądają tak samo, jak 50 lat temu…


Ale jaki by Anin nie był, na zawsze już będzie MOIM ANINEM.